Mont Blanc sam się nie zdobędzie. Potrzebne są kondycja, przewodnik, przygotowanie, aklimatyzacja i rozsądny plan. Cztery ostatnie bierzemy na siebie. Pierwsza jest po Twojej stronie.

Ta wyprawa nie jest spacerem z widokiem na lodowiec. Trzeba sprawnie poruszać się w rakach, używać czekana, działać na linie i zachować koncentrację wtedy, gdy nogi są już ciężkie, a do celu nadal daleko. Każdego dnia czekają duże przewyższenia, długie podejścia i wiele godzin marszu w wymagającym terenie.

Na wysokości wszystko kosztuje więcej. Oddech staje się krótszy, tempo spada, a prosty krok wymaga większego wysiłku niż zwykle. Do tego dochodzą mróz, wiatr, twardy śnieg, oblodzenie i szybko zmieniające się warunki. Dlatego na Mont Blanc nie wystarczy „lubić góry”. Potrzebna jest bardzo dobra kondycja, wytrzymałość i gotowość do działania mimo zmęczenia.

Nasza wyprawa na Mont Blanc to konkretny cel, górska robota i ogromna satysfakcja na końcu. Będzie trudno. Będą momenty zwątpienia. Ale właśnie po to tam jedziemy — bo najlepsze szczyty nie przychodzą łatwo.

droga na Mont Blanc

Terminy

  • czerwiec 2027
  • lipiec 2027

Koszt

  • 5000 EUR

cena obejmuje:

  • opiekę przewodnika IVBV (1 przewodnik na 2 osoby) i lidera
  • dojazd i powrót do Polski, opłaty za parkingi, winiety, tunele
  • organizację wyprawy i podstawowe szkolenie
  • wejście aklimatyzacyjne
  • zakwaterowanie i wyżywienie w schroniskach (śniadania i obiadokolacje)
  • ubezpieczenie rozszerzone o uprawianie sportów wysokiego ryzyka (obejmuje ewentualną akcję śmigłowcem)
  • zakwaterowanie na campingach – poza akcją górską ( 3 noce)

tel. 697 353 228

Plan wyprawy

Dzień 1

fdfdfdfd

Dzień 2

dfdfdfdffd

Dzień 3

dfddfd

Wyprawa na Mont Blanc zimą w 2019r (cześć naszej relacji):

„20 minut później ruszamy pieszo z górnej stacji kolejki (1790 m). Od tego momentu przez kilka godzin trawersujemy w głębokim śniegu stromy stok. Gdzieś pod nami pod śniegiem prowadzą tory kolejki zębatej. We mgle mijamy słupy trakcji, będące jedynym punktem orientacyjnym. (…)

Kiedy zaczął zapadać zmrok dotarliśmy do najtrudniejszego terenu. Z prawej strony 700 metrowa przepaść. Z lewej pionowe skały. Wykopujemy łopatą platformę i rozkładamy na niej namiot. Aga w tym czasie robi jeszcze zwiad i poręczuje odcinek, który czeka nas jutro. (…)

Trawers droga na Mont Blanc
Trasa poza tunelem z zaznaczonym czerwoną kropką miejscem z platformą pod namiot

Rano (…) Aga prowadząc zakładała przeloty, lecz skała i teren był tak nieprzyjazny, że asekuracja była bardzo niepewna. (…) Udaje się nam jednak dotrzeć do wylotu tunelu. W parę minut przechodzimy nim z powrotem i widzimy skąpe światło. (…)

Przed nami kolejny – tym razem całkowicie zasypany tunel. Omijamy go trasą biegnącą przez żleb, skałki oraz stalowe schodki i stajemy na stacji Le Nid D’Aigle (2372 m). Tutaj biwak z jedzonkiem na ciepło i idziemy do schronu Forestiere (2768 m). (…) Pakujemy rzeczy z powrotem do plecaków i idziemy dalej – do Tete Rousse (3167 m). Dochodzimy do nieczynnego o tej porze roku schroniska już w zupełnych ciemnościach. W środku jest bardzo zimno, przypuszczam, że mniej niż -10 stopni. Topienie śniegu zajmuje dużo czasu, ale wreszcie udaje nam się czegoś napić i coś zjeść i padamy wymęczeni na łóżka.

Wstajemy jeszcze o zmroku. (…) Po 4 godzinach wspinaczki w zacienionym kuluarze wychodzimy przy starym schronisku Gouter (3817 m). (…) Na dodatek wejście do zimowego schronu jest zasypane i nie jesteśmy w stanie się do niego dostać. (…) Po przebudzeniu postanawiamy iść dalej. Przed nami kilka godzin światła dziennego więc powinno się udać dotrzeć do schronu Vallot. Schron ten znajduje się na wysokości 4362 m więc szczyt byłby już w zasięgu ręki.

(…) Przez następne godziny szukamy drogi między odsłoniętymi szczelinami na lodowcu. (…) Wchodząc na kopułę Dome du Gouter jesteśmy już mocno zmęczeni. Zaczyna się ściemniać, robi się bardzo zimno i na dodatek zrywa się mocny wiatr. (…) Tymczasem czeka nas jeszcze zejście niżej, a potem strome podejście do Vallota. Nie ma wyboru, osłaniamy się od wiatru jak tylko się da i krok po kroku posuwamy się do przodu.

Gdy dotarliśmy do stromego stoku, prowadzącego do schronu naszym oczom ukazała się kolejna trudność. Stok jest teraz pokryty twardym lodem. (…) Próbuję ugryźć pierwsze kilkanaście metrów i okazuje się, że posuwam się szybko do góry lecz tylko na koniuszkach raków. Mam wrażenie, że zęby wbijają się na głębokość zaledwie 1-2 mm. Sygnalizuję Adze by obeszła ten teren i poszukała bardziej przyjaznego zbocza. (…) Aga zaś znajduje nieco pewniejszy szlak i wkrótce całą trójką wtaczamy się do metalowego, lodowato-zimnego schronu.

Atak szczytowy następnego dnia przebiegł nadzwyczaj sprawnie. (…) Wyruszyliśmy wspólnie rankiem, jednak nie dawały mi spokoju moje odmrożone palce. Na jednym z przedwierzchołków zdecydowałem się zawrócić, by nie narażać się dłużej na mróz na tej wysokości. (…) Jakże zdziwiłem się, gdy niedługo po mnie pojawiła się Aga oświadczając: „Dziku, zdobyłam Mont Blanc”! (…)

Rano z poczuciem spełnionego obowiązku spakowani ruszyliśmy w dół. Zanim dotarliśmy do schroniska Gouter pobłądziliśmy między szczelinami. Czekało nas z tego powodu kilka nieplanowanych podejść by odnaleźć właściwą drogę. (…) My jednak schodzimy niżej, przez kuluar do Tete Rousse, i dalej do schronu Forestiere. (…) Na dół nam się nie śpieszy bo wiemy, że wrócimy tunelem. W ten sposób pójdzie szybciej i bezpieczniej.

24-go lutego schodzimy do stacji kolejki, przechodzimy tunel, przekopujemy się na drugą stronę i przy wylocie poręczujemy z pomocą słupów najbardziej niebezpieczny odcinek. Wychodzimy na zasypane torowisko, mijamy platformę, na której parę dni temu spędziliśmy noc i podążamy do doliny. Po drodze mijamy miejsca, w których zeszły ostatnio lawiny. Gdzieniegdzie śnieg obsunął się całkowicie, odsłaniając trawę. Nam udaje się jednak bezpiecznie dotrzeć do cywilizacji.”

Pełną relację przeczytać możesz na blogu DzikuManiak.pl

A jeśli po przeczytaniu tego odeszła Ci ochota wyprawę na Mont Blanc to może zdecydujesz się pojechaćz nami na jakiś przyjemny trekking w Alpach?